Mieszkanie dla Rozwoju w Gdyni: szansa na własność bez kredytu!

Pierwsi najemcy wprowadzają się do mieszkań wybudowanych przy ul. Puszczyka w Gdyni w ramach rządowego programu mieszkaniowego. Spółka PFR Nieruchomości proponuje najemcom 5-letnią umowę najmu instytucjonalnego z  możliwością jej przedłużania. Ogromna większość najemców chce skorzystać z najmu mieszkania z dojściem do własności w okresie 30 lat.

Joanna razem z mężem i dwójką dzieci wprowadzi się do czteropokojowego mieszkania wybudowanego w programie Mieszkanie dla Rozwoju przy ul. Puszczyka w Gdyni. Rodzina nie może doczekać się tej chwili.

– Po cichutku chodziliśmy od czasu do czasu na osiedle, żeby przez okno popatrzeć jak jest wykańczane nasze mieszkanie. Tyle razy tam byłam, że zakochałam się w tym miejscu – zwierza się nam Joanna.

Diana z mężem i dzieckiem zamieszka w dwupokojowym mieszkaniu. Jest szczęśliwa, bo jeszcze 5 lat temu żyła w ogarniętym wojną Donbasie na Ukrainie. Przyszła najemczyni i jej mąż byli w grupie 200 Polaków i obywateli Ukrainy polskiego pochodzenia, których w 2015 r. ewakuowano do Polski w ramach akcji pomocowej rządu.

– Mogliśmy zabrać ze sobą po 30 kg bagażu na osobę. Początkowo było nam bardzo ciężko – wspomina Diana.

Dla Natalii najważniejsza jest stabilizacja. Zdecydowała się na dwupokojowe mieszkanie z dojściem do własności, żeby dziecku coś zostawić, żeby „nie musiało się tak szarpać w życiu jak ona”.

Z kolei Agnieszka, która z mężem i dwójką dzieci mieszka kątem u teściowej, wreszcie będzie się mogła usamodzielnić. Na osiedlu przy ul. Puszczyka rodzina zamieszka w M2.

Wśród przyszłych najemców osiedla przy ul. Puszczyka w Gdyni przeważają rodziny i matki samotnie wychowujące dzieci, ale są też seniorzy. Rozmawialiśmy z małżeństwem emerytów, którzy zdecydowali się na najem dwupokojowego mieszkania. Twierdzą, że wreszcie będą się czuli bezpiecznie i komfortowo. A o tym marzyli przez całe życie. Wcześniej przez wiele lat mieszkali w budynku komunalnym, ale wskutek reprywatyzacji gmina oddała go w ręce prywatnej właścicielki.

– Musieliśmy się wyprowadzić, bo nie szło tam wytrzymać. I nerwowo, i finansowo – wspomina najemczyni.

Małżeństwo najmowało do tej pory 50-metrowe mieszkanie w starej kamienicy. Starzy i schorowani ludzie mogli wprawdzie liczyć na wsparcie najbliższych, ale na co dzień musieli sobie radzić sami w trudnych warunkach.

– Najgorsze było palenie w piecu. Trzeba przynieść węgiel z komórki, narąbać drewna. I dach ciągle przeciekał, więc mąż musiał tam wchodzić i zaklejać. We znaki dawała się nam straszna wilgoć – mówi seniorka.

Życie na obrzeżach miasta ma więcej zalet niż wad

Inwestorem osiedla przy ul. Puszczyka w Gdyni jest Fundusz Sektora Mieszkań dla Rozwoju, którego aktywami zarządza spółka PFR Nieruchomości. W ramach rządowego programu mieszkaniowego kupiła ona od lokalnego dewelopera sześć czterokondygnacyjnych budynków ze 172 mieszkaniami.

Rejon Gdyni, w którym powstało to osiedle, nazywany jest Kaczymi Bukami. Wprawdzie do centrum miasta jest dość daleko, ale przyszli najemcy widzą głównie pozytywy tej lokalizacji.

– Pamiętam jak pierwszy raz pojechałam na Puszczyka. Pomyślałam sobie: Boże, to koniec świata. Ale tak się złożyło, że moja córka zamieszkała w pobliżu i kiedy zaczęłam tam przyjeżdżać, zaczęłam doceniać walory tej lokalizacji. Mamy tu pętlę autobusową i dogodne połączenia z Gdynią, Sopotem i Gdańskiem. Są tereny zielone i las, więc jest gdzie spacerować. Cisza i spokój, a to sobie cenię. To dla nas wymarzone miejsce – mówi Joanna.

Lokalizacja bardzo odpowiada też Agnieszce.

Dobrze znam te okolice. Zawsze mi się tu podobało. Poza tym córka nie będzie musiała zmieniać szkoły, a my z mężem będziemy mieli bliżej do pracy – cieszy się Agnieszka.

Dodajmy, że w pobliżu osiedla przy Puszczyka jest Trójmiejski Park Krajobrazowy z licznymi szlakami pieszymi i rowerowymi. Latem można skorzystać z kąpieliska nad jeziorem Osowskim. Z kolei dzięki bliskości arterii komunikacyjnych dojazd do centrum Gdyni zajmuje – w zależności od pory dnia od nieco ponad 20 do 40 minut.

Prawdopodobnie to te atuty osiedla sprawiły, że kiedy pod koniec października 2018 r. ruszył nabór najemców, w zaledwie kilka godzin zgłosiło się aż 750 chętnych!

Klucze do mieszkań od połowy lipca

Nabór odbywał się jesienią 2018 r. w oparciu o kryteria uchwalone przez gdyńskich radnych. Ostatecznie na gminnej liście kolejkowej znalazło się 639 osób. Szczęśliwcy, którzy uzyskali najwięcej punktów i przeszli pomyślnie weryfikację czynszową, mieli się zacząć wprowadzać do mieszkań w 2019 r.

Niestety deweloper nie dotrzymał terminu i procedury uzyskania pozwolenia na użytkowanie wszystkich budynków zostały zakończone dopiero w marcu ubiegłego roku. Do maja tego roku trwało usuwanie usterek i wykańczanie mieszkań. Dodatkowo planowane na czerwiec zawieranie umów najmu trzeba było przesunąć z powodu pandemii koronawirusa. Zaczęło się ono od 16 lipca.

W weekend podpisaliśmy 108 umów najmu. Obsługą najemców zajmowało się 8 pracowników PFR Nieruchomości. Teraz zawieramy umowy z kolejnymi najemcami oraz przekazujemy klucze do mieszkań tym, którzy wpłacili kaucję opowiada kierownik gdyńskiego projektu Biura Najmu MdR w PFR Nieruchomości, Jerzy Sobański.

Przyznaje, że zdarzają się rezygnacje. Najczęściej przyczyną są sytuacje losowe lub rodzinne, np. rozwód.

– Chętnych jednak nie brakuje – mówi Jerzy Sobański.

Nasze rozmówczynie przyznają, że mieszkania budowane w ramach rządowego programu są dla nich jedyną szansą na poprawę warunków mieszkaniowych.

– Kupno za kredyt nie wchodzi w grę, bo choć oboje pracujemy, nie mamy oszczędności na wkład własny – przyznaje Diana.

Aleksandrę boli, że w Internecie niektórzy mówią o najemcach programu Mieszkanie dla Rozwoju per patologia.

– To program dla ludzi niewidocznych dla systemu. Np. ja jestem już w takim wieku, że żaden bank nie udzieli mi kredytu. A poza tym nie mam środków na wkład własny. Równocześnie moje zarobki są na tyle wysokie, że nie mogę ubiegać się o mieszkanie komunalne – tłumaczy Aleksandra.

Dojście do własności alternatywą dla kredytu

Dla naszych rozmówczyń alternatywą jest najem mieszkania na rynku. Rzecz w tym, że jest to alternatywa gorsza.

Z najnowszego raportu Expandera i Rentier.io wynika, że w Gdyni przeciętny koszt najmu mieszkania wynosi 41 zł za mkw. Przy czym ta stawka nie uwzględnia opłat licznikowych i administracyjnych.

Oczywiście wysokość czynszu zależy od lokalizacji i standardu mieszkania. Sprawdziliśmy, że w gdyńskiej dzielnicy Wielki Kack raczej trudno jest znaleźć w serwisach nieruchomościowych ofertę z czynszem poniżej 30 zł za mkw. Jedna z ofert wydała nam się na pierwszy rzut oka atrakcyjna, bo czynsz za 48-metrowe mieszkanie wynosi 1300 zł, czyli ok. 27 zł za mkw. Okazało się jednak, że trzyosobowa rodzina musi jeszcze doliczyć z wydatkiem 940 zł z tytułu opłaty administracyjnej (ok. 20 zł w przeliczeniu za mkw.) oraz opłaty za media według indywidualnego zużycia.

Tymczasem na osiedlu przy ul. Puszczyka w Gdyni najemcy zapłacą – w zależności od powierzchni i wykończenia mieszkania – między ok. 15 a ok. 23 zł za mkw. W okresie obowiązywania umowy czynsz podlegał będzie jedynie waloryzacji o wskaźnik inflacji. Do czynszu PFR Nieruchomości doliczy opłatę eksploatacyjną – obecnie 5,5 zł za mkw. oraz tzw. opłaty licznikowe (według indywidualnego zużycia mediów).
Ci, którzy zdecydują się na dojście do własności zapłacą oczywiście więcej. Spółka PFR Nieruchomości poda stawki czynszu po rozliczeniu kosztów inwestycji. Dopiero wtedy najemcy będą mogli podpisać umowy najmu instytucjonalnego z dojściem do własności przez 30 lat.

Joanna zdecydowała się na czteropokojowe o powierzchni ok. 90 m kw.

– To duży metraż, więc liczę się z kosztami. Poza tym oszczędności przeznaczę na wyposażenie mieszkania, zamiast wydać je na wkład własny i zostać na gołym betonie – tłumaczy Joanna.

– Wynajem na rynku jest zdecydowanie mniej korzystny. Ale największą korzyścią z zamieszkania przy ul. Puszczyka jest bezpieczeństwo. Nie będę już musiała stresować się, czy właściciel wypowie mi mieszkanie. To właśnie poczucie bezpieczeństwa jest dziś dla mnie najważniejsze – mówi Aleksandra.

Aż ośmiu na 10 przyszłych najemców przy ul. Puszczyka zdecydowało się na mieszkanie z dojściem do własności.

Aleksandra zwraca uwagę, że będzie ją to kosztowało mniej więcej tyle samo, ile płaci obecnie w kamienicy za sam najem. Z kolei dla małżeństwa emerytów, które zdecydowało się na sam najem, ważny jest przede wszystkim aspekt wygody.

– Wiem, że nie będzie tanio, ale wreszcie będziemy żyć w ludzkich warunkach – mówi krótko nasza rozmówczyni.

Dzięki dopłacie czynsz niższy nawet o kilkaset złotych

Najemcy, którzy spełnią ustawowe kryterium dochodowe, w tym także i ci którzy zdecydują się na dochodzenie do własności, mogą nawet przez 15 lat korzystać z dopłaty do czynszu w ramach programu Mieszkanie na Start. W trakcie naboru przyszli najemcy deklarowali, ile osób będzie zamieszkiwało dany lokal. Na tej podstawie spółka ocenia, że dopłaty do czynszu wyniosą – w zależności od metrażu mieszkań i liczby zajmujących je osób – od 164,3 zł do nawet 657,18 zł, czyli w przeliczeniu na mkw. – od blisko 3 do ponad 8 zł.

Maksymalna dopłata do czynszu dla gospodarstw domowych w Gdyni:

1-osobowego 164,30
2-osobowego 287,52
3-osobowego 410,74
4-osobowego 533,96
5-osobowego 657,18
6-osobowego 780,40

Jakie zalety ma najem z dojściem do własności

W przypadku zakupu mieszkania za kredyt nabywca już na starcie musi dysponować kwotą rzędu 50-100 tys. zł na wkład własny i koszty transakcyjne. Ponadto po otrzymaniu kluczy do mieszkania nabywca wyłoży przynajmniej 25-30 tys. zł na jego wykończenie i wyposażenie.
Natomiast od potencjalnego najemcy wymaga się jedynie tzw. zdolności czynszowej. Innymi słowy, jego dochody powinny być na tyle wysokie, aby był w stanie opłacać czynsz i inne koszty związane z najmem mieszkania. Przy czym przy określaniu zdolności czynszowej uwzględniane są świadczenia Rodzina 500+. Natomiast przy badaniu zdolności kredytowej banki raczej ich nie uwzględniają.

Po drugie, najem z opcją dojścia do własności jest rozwiązaniem bezpiecznym. Roszczenie najemcy o przeniesienie własności mieszkania jest bowiem ujawniane w prowadzonej dla niego księdze wieczystej. Oczywiście najemca powinien się liczyć z tym, że spłata może przerosnąć jego możliwości finansowe. Może jednak wówczas wypowiedzieć umowę najmu z dojściem do własności. Zostanie mu zwrócony kapitał (potrącane są tylko ewentualne zaległości czynszowe).
W przypadku zakupu mieszkania za kredyt sprawa jest bardziej skomplikowana. W przypadku np. utraty pracy kredytobiorca nie może dopuścić do tego, aby bank wyegzekwował należności przy pomocy komornika. Dlatego konieczna może okazać się sprzedaż mieszkania obciążonego hipoteką. Problem w tym, że jeśli się to robi pod presją czasu, uzyskana cena może nie być w pełni satysfakcjonująca. Straty będą jeszcze wyższe, jeśli w okresie spłaty kredytu, mieszkanie straci na wartości.

Mieszkanie kupione za kredyt podlega dziedziczeniu. Jednak spokojne może być również np. dziecko najemcy spłacającego mieszkanie z dojściem do własności. Spadkobierca nie straci mieszkania, ani możliwości jego dalszego wykupu, jeśli jeszcze za życia rodzica przystąpi do umowy najmu z opcją dojścia do własności.

Kim są przyszli najemcy osiedla przy ul. Puszczyka w Gdyni

Małżeństwo emerytów

Seniorzy zdecydowali się na najem dwupokojowego mieszkania o powierzchni 43 mkw. Wreszcie będą się czuli bezpiecznie i komfortowo, bo o tym marzyli. 

Wcześniej przez wiele lat mieszkali w budynku komunalnym, ale wskutek reprywatyzacji gmina oddała go w prywatne ręce.

– Musieliśmy się wyprowadzić, bo nie szło tam wytrzymać. I nerwowo, i finansowo – wspomina najemczyni.

Małżeństwo najmowało do tej pory 50-metrowe mieszkanie w starej kamienicy. Starzy i schorowani ludzie mogli wprawdzie liczyć na wsparcie najbliższych, ale na co dzień musieli sobie radzić sami w trudnych warunkach.

– Najgorsze jest palenie w piecu. Trzeba przynieść węgiel z komórki, narąbać drewna. I dach ciągle przecieka, więc mąż musiał tam wchodzić i zaklejać. We znaki dawała nam się też straszna wilgoć. A czynsz był niemały, bo płaciliśmy miesięcznie 550 zł plus opłaty za media – mówi seniorka.

O tym, że przy ul. Puszczyka powstaną mieszkania w ramach rządowego programu, dowiedziała się od syna i synowej.

– Nie wahaliśmy się ani chwili. Wiedzieliśmy, że nie będzie tanio, ale wreszcie będziemy żyć w ludzkich warunkach. Synowa pomogła nam w załatwieniu formalności i teraz czekamy już tylko na klucze do mieszkania. Oglądaliśmy je. Jest elegancko zrobione. Poza tym osiedle jest piękne. Blisko jest las, więc będziemy mieli gdzie spacerować – opowiada przyszła najemczyni.

Aleksandra

W przeszło 41-metrowym mieszkaniu zamieszka z najmłodszą córką. Dla Aleksandry najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa.

Do tej pory najmowała 85-metrowy lokal w starej kamienicy w centrum Gdyni. Płaciła 1200 zł miesięcznie, czyli niedużo jak na ten metraż i lokalizację. Zimą dochodził koszt ogrzewania – ok. 500 zł miesięcznie. Aleksandra liczyła, że będzie to jej docelowe mieszkanie. Niestety, sytuacja się zmieniła i wkrótce kończy się jej 3-letni okres wypowiedzenia.

Kiedy Aleksandra dowiedziała się o budowie mieszkań w rządowym programie, bardzo się ucieszyła.

– Wynajem rynkowy jest zdecydowanie mniej korzystny. Ale największą korzyścią z zamieszkania przy ul. Puszczyka jest bezpieczeństwo. Nie będę już musiała stresować się, czy właściciel wypowie mi mieszkanie. To właśnie poczucie bezpieczeństwa jest dziś dla mnie najważniejsze – wyjaśnia najemczyni.

Zdecydowała się na mieszkanie z dojściem do własności. Aleksandrę boli, że w Internecie niektórzy mówią o najemcach programu Mieszkanie dla Rozwoju per patologia.

A przecież jest to program dla ludzi niewidocznych dla systemu. Ja jestem już w takim wieku, że żaden bank nie udzieli mi kredytu. A poza tym nie mam środków na wkład własny. Równocześnie moje zarobki są na tyle wysokie, że nie mogę ubiegać się o mieszkanie komunalne – mówi Aleksandra.

Diana

Z mężem i dzieckiem zamieszka przy ul. Puszczyka w Gdyni w dwupokojowym mieszkaniu. Jest szczęśliwa, bo jeszcze 5 lat temu żyła w ogarniętym wojną Donbasie na Ukrainie.

Przyszła najemczyni i jej mąż byli w grupie 200 Polaków i obywateli Ukrainy polskiego pochodzenia, którzy w 2015 r. ewakuowano do Polski w ramach akcji pomocowej rządu.

– Mogliśmy zabrać ze sobą po 30 kg bagażu na osobę. Na początku trafiliśmy do ośrodka dla uchodźców w Olsztynie, a po pól roku zaproponowano nam mieszkanie w Gdyni, w którym mieszkamy do tej pory. Początkowo było nam bardzo ciężko – wspomina Diana.

Już w Polsce urodziła dziecko. 46-metrowe mieszkanie wynajmują na zasadach rynkowych. Płacą za nie 1500 zł miesięcznie plus opłaty za media. Na mieszkanie o podobnym metrażu w ramach programu Mieszkanie dla Rozwoju zdecydowali się ze względu na możliwość wykupu.

– Kupno za kredyt nie wchodzi w grę, bo choć oboje pracujemy, nie mamy oszczędności na wkład własny – mówi Diana.

I dodaje, że oglądała mieszkanie i jest zachwycona. Martwi ją tylko to, że w pobliżu osiedla na razie nie ma przedszkola i szkoły.

– Mamy samochód więc sobie poradzimy. Poza tym słyszałam, że przy osiedlu będzie wkrótce przystanek autobusowy. Jestem dobrej myśli – zapewnia przyszła najemczyni.

Joanna

Z mężem i dwójką dzieci wprowadzi się do wymarzonego czteropokojowego mieszkania. Nie może doczekać się tej chwili.

– Chodziliśmy od czasu do czasu na osiedle, aby przez okno popatrzeć jak jest wykańczane nasze mieszkanie. Tyle razy tam byłam, że zakochałam się w tym miejscu. Czekam cierpliwie, ale ostatnio nie śpię po nocach z emocji – zwierza się Joanna.

O inwestycji przy ul. Puszczyka dowiedziała się w 2017 r. z telewizji. Wcześniej małżonkowie starali się o kredyt, ale spotkali się z odmową ze strony banków. Pani Joanna przyznaje, że mąż pracuje za granicą i dobrze zarabia, ale ona musiała zrezygnować z pracy, aby zająć się niepełnosprawnym synem. Poza tym wtedy mieli jeszcze na utrzymaniu córkę, która już się usamodzielniła.

– Dlatego zainteresowałam się mieszkaniami budowanymi w ramach rządowego programu. Złożyliśmy wniosek na czteropokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 90 m kw. Przed rokiem poinformowano nas, że przeszliśmy weryfikację czynszową – cieszy się przyszła najemczyni.

Do tej pory wraz z rodziną najmowała trzypokojowe mieszkanie, które ma niecałe 52 m kw.

– Płaciłam niewiele, bo czynsz wynosi 950 zł. Dochodzą opłata eksploatacyjna plus media. Latem jest to w sumie ok. 1580 zł, a zimą rachunki przekraczają 1800 zł. Oczywiście osobną pozycją jest prąd i Internet – wylicza Joanna.

Przyznaje, że utrzymanie mieszkania przy ul. Puszczyka będzie ją kosztowało więcej. Jednak w czynszu zawarty będzie koszt wykupu mieszkania.

– To duży metraż, więc liczę się z kosztami. Za oszczędności wyposażę mieszkanie, zamiast wydać je na wkład własny i zostać na gołym betonie – tłumaczy Joanna.

I powiada nam o wrażeniu, gdy pierwszy raz pojechała, żeby zobaczyć osiedle przy ul. Puszczyka.

Pomyślałam sobie wtedy: Boże, to koniec świata. Ale tak się złożyło, że moja córka zamieszkała w pobliżu i kiedy zaczęłam tam przyjeżdżać, zaczęłam doceniać walory tej lokalizacji. Mamy tu pętlę autobusową i dogodne połączenia z Gdynią, Sopotem i Gdańskiem. Są tereny zielone i las, więc jest gdzie spacerować. Cisza i spokój, a to sobie cenię. To dla nas wymarzone miejsce. Nie zrezygnuję z tego mieszkania choćby nie wiem co – mówi Joanna.

Natalia

Najważniejsza jest dla niej stabilizacja. Zdecydowała się na dojście do własności, żeby dziecku coś zostawić, żeby „nie musiało się tak szarpać w życiu jak ona”.

Natalia przez 15 lat mieszkała z mężem i córką w najmowanym dwupokojowym mieszkaniu. Płaciła miesięcznie 1600 zł plus opłaty za media. Teraz będzie miała również dwa pokoje, ale o większym metrażu, bo mieszkanie ma 47 mkw.

Jest bardzo ładne, pięknie wykończone. Jak tu weszłam i zobaczyłam białe drzwi i piękną podłogę, to już marzyłam tylko o tym, żeby się jak najszybciej wprowadzić – mówi Natalia.

Agnieszka

O programie Mieszkanie dla Rozwoju dowiedziała się z telewizji. Mieszkanie przy ul. Puszczyka da jej samodzielność, o której od dawna marzyła. 

Agnieszka mieszka u teściowej razem z mężem i dwójką dzieci. Jedno jest już dorosłe. Jednak rodziny wciąż nie stać jest na własne mieszkanie.

– Żeby je kupić za kredyt, trzeba mieć wkład własny, a my go nie posiadamy – tłumaczy Agnieszka.

Przy ul. Puszczyka rodzina zamieszka w dwupokojowym mieszkaniu o powierzchni ok. 48 mkw. Lokalizacja bardzo jej odpowiada.

Dobrze znamy te okolice. Zawsze nam się tu podobało. Poza tym córka nie będzie musiała zmieniać szkoły, a my z mężem będziemy mieli bliżej do pracy – cieszy się Agnieszka.

Joanna

Decyzję o złożeniu wniosku na mieszkania przy ul. Puszczyka podjęła spontanicznie. Wciąż nie może uwierzyć, że już wkrótce dostanie do niego klucze.

Joanna mieszkała z dwójką dzieci w wynajmowanym 69-metrowym mieszkaniu z ogrodem, za które płaciła 1200 zł czynszu plus opłata eksploatacyjna i media, czyli w sumie ok. 2000 zł. Na kupno mieszkania nie może sobie pozwolić.

– Oczywiście pracuję, ale nie mam na umowie tyle, żebym mogła zaciągnąć tak duży kredyt. A nawet gdybym miała taką zdolność kredytową, to nie mam wkładu własnego – mówi Joanna.

Za namową sąsiadki złożyła wniosek o trzypokojowe mieszkanie o powierzchni 64 mkw. z ogródkiem.

– Nie robiłam sobie nadziei. Myślałam – co będzie, to będzie. A tu taka niespodzianka. Zdecydowałam się na mieszkanie z dojściem do własności. Będę płaciła mniej więcej tyle samo co teraz, ale – mam taką nadzieję – po 30 latach mieszkanie będzie moje. Poza tym wszystko tu będzie nowe, pachnące farbą. Byłam w swoim mieszkaniu. Jest super! Mimo że nie mam prawa jazdy i samochodu, lokalizacja też mi się podoba, choć na razie do pętli autobusowej jest chyba z kilometr. Jest tu pięknie, bo jest las, jest cisza i spokój. Jest stadnina koni – opowiada przyszła najemczyni.