Premia gwarancyjna z książeczki mieszkaniowej także na Mieszkania Plus

Zdjęcie: PFR Nieruchomości
Mamy dobrą wiadomość dla posiadaczy PRL-owskich książeczek mieszkaniowych. Rząd chce rozszerzyć listę inwestycji mieszkaniowych, na które będzie można dostać premię gwarancyjną. Taką premię – średnio ponad 9 tys. zł – mogliby uzyskać m.in. ci właściciele książeczek mieszkaniowych, którzy w programie Mieszkanie dla Rozwoju, rynkowej części programu Mieszkanie Plus, zdecydują się na najem z dojściem do własności.

28 lipca 2020 r. rząd zdecydował o skierowaniu do Sejmu projektu ustawy „o zmianie niektórych ustaw wspierających rozwój mieszkalnictwa”, który zakłada m.in. rozszerzenie możliwości uzyskania premii gwarancyjnej dla posiadaczy książeczek mieszkaniowych.

Resort ocenia, że w rękach Polaków może być jeszcze nawet milion książeczek mieszkaniowych założonych przed 24 października 1990 r. Problem w tym, że w wyniku hiperinflacji w latach 90. wartość zgromadzonych na nich oszczędności jest dziś symboliczna (zwykle kilkaset złotych). W tej sytuacji likwidacja książeczki po prostu się nie opłaca. Co innego, gdy uzyskuje się premię gwarancyjną, która choć częściowo rekompensuje utraconą wartość wkładu. W 2018 r. średnia premia gwarancyjna wynosiła ok. 9,3 tys. zł i w ciągu dwóch lat wzrosła o ok. 500 zł. Wysokość premii zależy od wpłat dokonywanych w poszczególnych latach oraz od GUS-owskiego wskaźnika ceny metra kwadratowego w budownictwie mieszkaniowym, który zmienia się co kwartał. W dowolnym oddziale PKO BP można poprosić o wyliczenie premii. Pierwsze wyliczenie bank wykona bezpłatnie. Za każde następne trzeba zapłacić 35 zł.

Na co premia z książeczki mieszkaniowej?

Jednak żeby dostać taką premię, trzeba zrealizować jeden z celów, które określa ustawa „o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych oraz niektórych innych ustaw”. Premia gwarancyjna należy się przede wszystkim przy zakupie mieszkania i budowie domu, ale nie tylko. W grę wchodzą też m.in.: wymiana okien, instalacji gazowej i elektrycznej; wpłata za okres 12 miesięcy składek na fundusz remontowy wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej czy zaciągnięcie kredytu na dom lub mieszkanie (pieniądze są doliczane do wkładu własnego). Kto nie ma pieniędzy na zakup mieszkania, może je nająć od Towarzystwa Budownictwa Społecznego (TBS). Taki właściciel książeczki dostanie premię gwarancyjną, jeśli przedstawi w PKO BP: umowę najmu mieszkania; dokument potwierdzający dokonanie wpłaty na poczet części kosztów budowy lub kaucji w wysokości przekraczającej 3 proc. wartości odtworzeniowej lokalu.

Teraz rząd chce rozszerzyć listę inwestycji mieszkaniowych, na które będzie można dostać premię gwarancyjną. W projekcie wspomnianej wyżej ustawy Ministerstwo Rozwoju proponuje, żeby premiowane były także:

  • wniesienie opłat (jednorazowej lub rocznej) za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności;
  • nowe inwestycje, które poprawią stan techniczny mieszkania lub domu, tj. na:
    • działania termomodernizacyjne (np. ocieplenie domu),
    • wymianę źródeł ciepła na bardziej ekologiczne (np. wymiana starych kotów na nowoczesne urządzenia grzewcze),
    • montaż, wymianę lub modernizację instalacji gazowej, elektrycznej lub wodno-kanalizacyjnej,
  • wydatki związane z zawarciem umowy najmu instytucjonalnego z dojściem do własności (premia byłaby wypłacana po 12 miesiącach od zawarcia umowy najmu z dojściem do własności, a wpłata na poczet wykupu mieszkania musiałby przekroczyć 3% wartości odtworzeniowej lokalu)

Z tej trzeciej możliwości będą więc mogli skorzystać posiadacze książeczek mieszkaniowych, którzy najmą mieszkania wybudowane w ramach programu Mieszkanie dla Rozwoju.

Rząd chce policzyć książeczki mieszkaniowe

Rząd ocenia, że książeczek mieszkaniowych może być nawet milion, ale nie wiadomo, ile z nich faktycznie zostanie zrealizowanych (jak długo będą istniały książeczki, tak długo zachowają one ważność). Rzecz w tym, że część książeczek mogła uleć zniszczeniu. Dlatego projekt Ministerstwa Rozwoju przewiduje zarejestrowanie książeczki w banku. W ten sposób państwo uzyska informację o faktycznej liczbie książeczek mieszkaniowych. Ministerstwo wyjaśnia, że na podstawie tej informacji „zostanie przeprowadzona analiza rozwiązań w celu przyśpieszenia realizacji procesu likwidacji książeczek mieszkaniowych”.

Warto wiedzieć, że książeczka mieszkaniowa może być przedmiotem cesji – przekazania praw do wkładu – pomiędzy: małżonkami (również rozwiedzionymi), rodzicami i dziećmi (również przysposobionymi), dziadkami i wnukami, rodzeństwem rodzonym i przyrodnim, pomiędzy powinowatymi (macochą lub ojczymem i pasierbami). To daje spore możliwości, bo dzięki łańcuszkowi cesji książeczka może przejść nawet na osobę niespokrewnioną.

Przykład: Pani Katarzyna jest samotna. Ma już mieszkanie i nie zamierza go zmieniać. Nie planuje też gruntownego remontu. Gdyby zlikwidowałaby książeczkę, dostałaby sam wkład z oprocentowaniem, czyli grosze. Pani Katarzyna ma brata i dowiedziała się, że teściowie jego syna budują dom. Pomyślała: sceduję książeczkę na brata, brat na syna, syn na żonę, a żona na ojca. Ostatni w łańcuszku dostanie premię i mi ją odda. W PKO BP taką cesję załatwia się od ręki. Należy tylko stawić się w banku z dokumentami potwierdzającymi pokrewieństwo wszystkich osób i wypełnić oświadczenie. Prowizja banku od jednej cesji wynosi 70 zł. Pani Katarzyna zapłaci więc w sumie 280 zł.