Domy z prefabrykatów szansą na dostępne cenowo mieszkania na wynajem

Domy z prefabrykatów buduje się szybciej niż domy z cegieł czy bloczków. Ponadto stawianie domów prefabrykowanych wymaga mniejszej liczby pracowników na placu budowy. Tę technologię chce wykorzystać spółka PFR Nieruchomości, która zarządza komercyjną częścią programu Mieszkanie Plus

Domy z prefabrykatów, w których będą dostępne cenowo mieszkania na wynajemPFR Nieruchomości chce wybudować w jednej z podwarszawskich miejscowości. Spółka nie ujawnia na razie lokalizacji. W grudniu 2018 r. spółka rozstrzygnęła konkurs na opracowanie systemu prefabrykowanej zabudowy mieszkaniowej. Zwyciężył projekt BBGK Architekci, która ma już doświadczenie w projektowaniu domów z prefabrykatów. O konkursie i atutach prefabrykacji rozmawiamy z Wojciechem Koteckim, architektem i urbanistą z BBGK Architekci.

Wojciech Kotecki, architekt i urbanista z BBGK Architekci w czasie konferencji PFR Nieruchomości „Mieszkanie Plus – mówimy jak jest!”.

Katarzyna Fiuk: – Czy konkurs na projekt zabudowy mieszkaniowej z prefabrykatów w ramach programu Mieszkanie Plus był dla Państwa dużym wyzwaniem? Jak Państwo oceniają tę inicjatywę?
Wojciech Kotecki: – Prefabrykacją interesujemy się od kilku lat. Zaczęliśmy od zaprojektowania prototypowego domu prefabrykowanego przy ulicy Sprzecznej 4 w Warszawie, który w zamierzeniu inwestora, firmy Budizol, miał odczarować negatywne skojarzenia związane z tą technologią. Biorąc pod uwagę liczbę publikacji i nagród, które przyznano temu czerwonemu budynkowi, można powiedzieć, że dobrze wywiązaliśmy się z tego zadania. Jednak to za mało, by upowszechnić w Polsce prefabrykację. Roli promotora tej technologii musiałaby się podjąć duża i zdeterminowana firma, taka jak PFR Nieruchomości. Dlatego informacja o ogłoszeniu konkursu na polski system prefabrykacji obudziła w nas wielkie nadzieje. Stanęliśmy przed wielką szansą, ale i wielkim wyzwaniem – jak wykorzystać niezaprzeczalne atuty prefabrykacji, a jednocześnie nie powtórzyć błędów przeszłości. Inicjatywę organizacji tego konkursu oceniamy więc bardzo wysoko.

– Jakie możliwości projektowe daje prefabrykacja?
– Prefabrykacja przede wszystkim zmienia sposób prowadzenia samej budowy. Domy prefabrykowane nie wymagają wysokich nakładów pracy, będących efektem lawinowo rosnących cen wykonawstwa i niedoboru pracowników budowlanych. Domy prefabrykowane mogą powstawać szybko, nawet jedna kondygnacja na tydzień oraz nie wymagają wykańczania. Budowy stają się w zasadzie miejscami montażu, dużo czystszymi środowiskowo, bo nie ma pylenia i hałasu. To ważne, jeśli inwestycja sąsiaduje z już istniejącymi budynkami mieszkalnymi, albo jest podzielona na wiele etapów.
Domy z prefabrykatów są też bezpieczne dla pracowników, bo nie ma rusztowań, robót elewacyjnych, robót przy stawianiu stanu surowego. Warto uświadomić sobie, że budownictwo to obecnie jedna z najbardziej niebezpiecznych gałęzi przemysłu pod względem wypadków. No i oczywiście prefabrykacja daje szanse na tańsze mieszkania, dzięki zminimalizowaniu robót wykończeniowych, ale także poprzez planowanie mądrych założeń urbanistycznych, które mogą przynieść wiele oszczędności.
Jeśli chodzi o projektowanie, to praca nad systemem daje szansę na stworzenie lepszego budynku. Wzornictwo przemysłowe bazuje na idei, że powtarzalność to szansa na dopracowanie rozwiązań i eliminację błędów. W budownictwo (architekturze) czas się zatrzymał. Większość znanych nam budynków to indywidualnie projektowane i ręcznie wykonywane prototypy. Całościowy system to szansa na wieloletnie aktualizowanie systemu, doprecyzowanie go w szczegółach, eliminowanie błędów, wdrażanie nowych technologii. To szansa na wdrożenie udoskonalonych rozwiązań, których nie ma jak wypracować w budynkach tworzonych na indywidualne zamówienie.

– Czy prefabrykacja daje przestrzeń dla wyobraźni? Chodzi o końcowy efekt wizualny – czy można w dowolny sposób, bez ograniczeń, zaprojektować fasady budynków?
Prefabrykacja z dawnych czasów kojarzy nam się z homogeniczną, powtarzalną zabudową ignorującą kontekst i indywidualność mieszkańców. Prefabrykacja ma być drogą do tanich, dobrze zaprojektowanych budynków, która może pod pretekstami ekonomizacji, zaprowadzić nas w powtarzalność i anonimowość. Dlatego jednym z naszych podstawowych założeń, był jeden system, który umożliwia każdorazowe dostosowanie do kontekstu przestrzennego i społecznego. Konstrukcja oparta jest o ściany wewnętrzne, podczas gdy ściany zewnętrzne to ściany osłonowe. Daje to szereg korzyści. Już na etapie projektowym, architekt korzystający z systemu ma szansę na dowolne kształtowanie elewacji, dostosowanie go do kontekstu kulturowego, standardu budynku, czy na świadome różnicowanie go w obrębie większego założenia mieszkaniowego. Taka elewacja może być wykonana w różnej technologii – jako betonowa ściana „sandwichowa”, prefabrykat drewniany, ściana gazobetonowa jednowarstwowa, albo nawet szklana. Ważna była dla nas też długoterminowa perspektywa życia budynku. Po 20-30 latach budynki mieszkalne często wymagają rewitalizacji. Nasze rozwiązanie pozwala zdemontować ściany zewnętrzne i zainstalować ścianę w technologii, która będzie dostępna dopiero za 30 lat – cieńszej, cieplejszej z większymi przeszkleniami, kto wie może całkowicie szklanej. Zdemontowane elementy będą nadal sprawne techniczne i będę mogły zostać użyte ponownie.

– Czemu Polacy boją się prefabrykacji, podczas gdy cała Skandynawia buduje właśnie w tej technologii? Czym różni się prefabrykacja od wielkiej płyty?
– System prefabrykacji, który z założenia miał być rozwiązaniem nowocześniejszym niż tradycyjne budownictwo, z powodu kłopotów ekonomicznych PRL-u i wynikającej z nich optymalizacji kosztowej, stał się generatorem budynków, które trudno polubić – wielkich, powtarzalnych, monotonnych i niedopasowanych do kontekstu osiedli. Wraz ze zmianami ustrojowymi odrzuciliśmy prefabrykację ze wszystkimi jej oczywistymi wadami, ale też ze wszystkimi zaletami i innowacjami. Wróciliśmy w dużej mierze do budownictwa XIX wiecznego opartego na pracy rąk ludzkich wypierając z pamięci prefabrykację i jednocześnie demontując cały przemysł z nią związany. Tymczasem w Skandynawii, i nie tylko tam, prefabrykacja ma się doskonale. Kopenhaga to miasto, gdzie właściwie każdy budynek wykonany jest w tej technologii i trzeba przyznać, że ta architektura jest jednocześnie piękna, doskonale wkomponowana w kontekst i bardzo zindywidualizowana. Większe finanse i bardziej zrównoważone założenia projektowe wystarczyły, żeby prefabrykacja pokazała swój prawdziwy potencjał. Dziś, przemysł prefabrykacyjny w Polsce się odradza, ale większość produkcji jest eksportowana do Skandynawii. Mam nadzieję, że program Mieszkanie Plus i polski system prefabrykacji zatrzymają ten trend.

– Czy prefabrykacja może być odpowiedzią na wciąż ogromny w Polsce deficyt mieszkaniowy?
Tak, bo skoro bolączką dzisiejszego przemysłu budowlanego są szybko rosnące koszty pracy, to uprzemysłowienie, które ogranicza tę pracę do minimum, ma szansę być dobrą odpowiedzią. Powinniśmy też przemyśleć nasze przyzwyczajenia dotyczące standardu mieszkań i budynków, w jakich żyjemy. Indywidualizm i ręczne wykończenia budynków powoli stają się niemożliwe i będzie zarezerwowane dla budynków najdroższych. Otwarcie na inne standardy budownictwa uprzemysłowionego pozwoli na realne obniżenie kosztów, przyspieszenie realizacji i co za tym idzie większą dostępność mieszkań. Należy jednak pamiętać, że prefabrykacja jest tylko jednym z elementów mogących odmienić sytuację na rynku mieszkaniowym. Potrzebne są również zmiany w planowaniu, finansowaniu, prawie, które umożliwią budowanie więcej, taniej i szybciej, ale na co bardzo liczę, także ładniej.